olewam


jak tylko pojawiam się w jakims ogródeczku, zaraz znajduję sobie konewkę bądź jakis profesjonalny szlauch i zabieram się za robotę. nie ma co tracić czasu. więc jesli masz ogródek do podlania - przyjmuję zlecenia :-) precz z nowoczesnymi technologiami w postaci automatycznych nawadniaczy, co to same oceniają wilgotnosc gleby i włączają się, kiedy spada poniżej jakiegos tam poziomu - PRECZ, powiadam. ciężka praca fizyczna - ot, co się liczy.
zwykle podczas zabiegu podlewania, zmoczeniu ulega nie tylko gleba i roslinki, ale całe moje ubranko i buciki, a także może dotknąć okolicznych gapiów. zatem lepiej pozostawić mnie samego ogródkowi.
*marian koniuszko, jak widać, to mój bohater
3 Comments:
No to ja będę miała zlecenie - na pewno... ale dopiero na wiosnę :(
w kazdym razie - proszę mnie od razu wpisać do terminarza!
bardzo chętnie, już zanotowałem. już się nie mogę doczekać, bo do wiosny to raczej jeszcze daleko....
nie lubie wiosny
po wiosnie jest lato
a lato jest takie jakie jest.
ale dziecko, trzeba przyznac, sie przydaje do czegos
Prześlij komentarz
<< Home