
sonia pełza. sonia wstaje. sonia chodzi po schodach. sonia schodzi ze schodka. co za niepoprawna dziewczynka. lepiej by poszydełkowala albo zrobiła słoiki na zime.

przywlokłem dżumę z przedszkola i sonia ma zapalenie oskrzeli [a mama jeszcze gorzej]. mój kaszelek i katarek też są imponujące, ale ja tam chodzę codziennie do przedszkola i jest fajnie i śpiewamy:
"JA-HOJ!!!" [bo mamy taką szantową grupę] i są piraci. względnie pojawia się też wersja autorska:
"ŁA-HOJ!!!".

ale choroba nie jest przeszkodą dla soni, by łazić, jak też bawić się klockami... w sumie to jej klocki [zoo], ale trochę sobie przywłaszczam... choć sonia walczy dzielnie o swoje. przyłazi i rozwala moje dzieła... mam już swoje metody, jak ochronić dzieła, zwykle szybkim ruchem przestawiam sonię tak, by znalazła się w bezpiecznej odległosci. mama i tata nie pozwalają mi podnosić soni, ale ciągle to robię, bo przecież nie mogę dopuścić do strat w budowlach. czasem wybieram JEDEN klocek i daję go soni:
"masz sonia klocek", przez co rozumiem, że już się podzieliłem z sonią jej klockami i że ma sobie pójść. ona jednak zwykle wraca...
nie tylko sonia lubi swoje zoo, tata też lubi. ale tacie pozwalam się bawić klockami soni, bo tata fajne rzeczy ze mną buduje, a nie rozwala jak ten mały rozwalak.
1 Comments:
Niniuszku, a zaśpiewaj, jakeś śpiewał w czerwcu:
"za chwilkę, za minutki, Sonia będzie duża i będę bawił z Sonią"
:)
Prześlij komentarz
<< Home