gruszeczka
dzisiaj była ekskursja do gruszeczki, gdzie pięknie biegaliśmy i było prawdziwie wakacyjnie. tylko biedna wega musiała siedzieć przywiązana do drzewa, ale jak odjeżdżalismy, to pozwoliłem wujkowi ją odwiązać. bo cały czas miałem na uwadze fakt, że wujek robi nam wielką przysługę, nie pozwalając wedze nas pogryźć, ale w sumie to było mi jej żal, że siedzi taka przywiązana... tylko sonia nie bała się wegi.









srogi ojciec:









srogi ojciec:

4 Comments:
Ale fajosko! :)
Sokole oko ojca troskliwie Was pilnuje, nawet nie trzeba ust otworzyc zeby wega wiedziala gdzie jej miejsce!
piękne zdjęcia (no, moze z wyjątkiem tego srogiego...), weekend też musiał być piękny
tak. życie jest piękne...
Prześlij komentarz
<< Home