pojechaliśmy do Poznania. na wycieczkę. mama na wycieczkę biegową, tata na wycieczkę towarzysko-spadochronową, a my na doczepkę. bardzo udała się wszystkim wycieczka. mama sobie pobiegała wesoło i szczęśliwie, nawet na 2 km jej pomachaliśmy, bo w tym momencie dotarliśmy na trasę i mama nas wyhaczyła i zawołała, dzięki czemu mogliśmy jej pomachać. a my w tym czasie zwiedzaliśmy rynek, jedliśmy muffinka porzeczkowo-kasztanowego, Sonia wyjadła tacie pianę z kawy, jedliśmy smakowy lunch w lokalu i nawet zapoznaliśmy się z miejskimi legendami o koziołka i o krukach. bardzo krajoznawcza była to więc wyprawa, pouczająca i do tego towarzyska. a w drodze powrotnej do domu, jak już było ciemno na dworze, to zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej i zjedliśmy hot-dogi! to było dopiero coś.
 |
pan nas podwoził |
 |
zamieniłem się w żabę |
 |
sonia autostopowiczka |
 |
leży się |