bieg dla maćka

w sobotę biegliśmy dla maćka, takiego chorego chłopca, który nie umie sam chodzić, bo jest chory. mama biegła, wujek dżastin biegł, wujek czarek biegł i inni też biegli. a ciocia lila robiła fotosy. i nawet ja i sonia mieliśmy biec w biegu krasnali, ale nas wyrolowali i w końcu nie pobiegliśmy. ale udało się dostać medal i talon na frytki w kfc oraz niezwykle atrakcyjną papierową chorągiewkę, w związku z pognieceniem i podarciem której zrobiłem niezłą histerię w domu, po powrocie. ani medal ani garfield z kfc nie były tak ważne i cenne jak ta papierowa chorągiewka wrocław 2012. kto by pomyślał...
